Dzisiejszy post skupi się głównie na posiadaczkach włosów trudniejszych - falowanych i kręconych .
Większość dziewczyn nie wyobraża sobie czesania włosów bez szczotki - do nich należałam ja.
Kiedyś jak miałam dłuższe, pocieniowane włosy cudnie mi się falowały podczas snu ( spałam z mokrymi włosami, rozpuszczonymi - o zgrozo :) ).
Po rozczesaniu pozostawałam z puchem, bez pięknych fal no i nie wiem do czego mogłam porównać te "fale" co pozostały. Nie wyglądało to za pięknie.
Czesanie włosów kręconych/falowanych na sucho spowoduje puch. Szczotka "rozdzielając" fale/loki może urywać nam włosy. Miałam wielką nauczkę, gdy próbowałam "zmniejszyć" skręt po lokach na chusteczkach nawilżanych. Na co ja genialna wpadłam? A NO TO CHWYCĘ SZCZOTKĘ! Skończyło się to kłębkiem spuszonych włosów które musiały skończyć w kucyku, ale i tak dobrze w nim nie wyglądały.
A co z czesaniem na mokro szczotką? Też odpada. Szczotki często powodują zniszczenia mechaniczne.na które włosy są podatne gdy są mokre. Co ja raczej za bardzo nie odczułam używając metalowej szczotki ( nie zamienię ją na inną bo ją lubię, rozczesuje a rozdwojonych końcówek nie mam mimo używania jej przez 2,5 miesiąca codziennie).
A więc jak czesać włosy kręcone lub falowane?
Przeczesywać palcami lub drewnianym grzebieniem z szeroko rozstawionymi zębami. Podobno może się nadawać też i taki plastikowy grzebyk, ale różnie ludzie mówią. Jedni odradzają , drudzy mówią że to nie ma znaczenia.
Na początku strasznie trudno odzwyczaić się używania szczotki, ja używam jej tylko do rozczesania grzywki bo ładniej mi wtedy schnie. Jednak zobaczyć możecie że to znacznie ograniczy wam puszenie się włosów.
Zapraszam jutro po post o szczotkach, grzebieniach :)
Ostatnio stałam się straszną włosomaniaczką, cały czas przeglądam bloga anwen i blondehaircare :3 .
Grzecznie stosuję się do rad, no i zaczynam pisać bloga o włosach :3.
Małe doświadczenie w tym mam to czemu by innym nie pomóc? :3
Moje włosy jak to falowane są wysokoporowate lub średnioporowate. Raczej te drugie bo łatwo je obciążyć, puszą się czasem , ale bez przesady. Blondynką jestem z natury :). Nigdy włosów nie prostowałam - strasznie mnie włosy proste denerwują. Farbowanie było częściowe , raz za pierwszym razem pasma czarne od dołu , za drugim razem rozjaśnianie jednego pasma i nałożenie niebieskiego tonera i czarny od dołu.
A więc aktualna pielęgnacja:
szampony : szampon i żel do kąpieli dla dzieci soraya ( niestety ma sls , ale jest strasznie delikatny)
odżywki : na zmianę Nivea long repair , Nivea volume
wcierki : -
płukanki: cytryna z rumiankiem co każde mycie
zabezpieczanie: jedwab joanna
olejki: olej z pestek winogron, skończyłam niedawno 50 ml opakowanie oliwki babydream, kiedyś oliwa z oliwek i olej rzepakowy ( nie używam bo małe efekty dają)
a więc na razie z tego:
Puch i sianko, no ale co się dziwić po używaniu jedynie szamponu syoss :)
tu dobrze widać stan tych nieszczęsnych końcówek :c
te zdjęcie ukazuje długość, urosły do prawie idealnej długości ;/ brakowało im może z 3-4 cm by sięgać do tyłka, a przy moim dość dużym wzroście jest to jednak dużo :c.
Tęsknie za tak długimi włosami, gdy patrzę na dziewczyny z długimi włosami to mi się tak smutnawo robi :c
Gdy obliczałam wymarzoną długość 90 cm będę miała na studiach, a aktualnie wybieram się do liceum. Na razie nie przyspieszam porostu chyba ze względów czysto finansowych.
A na razie włosy wyglądają tak :
Ostatni raz obcinałam je około 2-3 miesiące temu, na bardzo lekkie U, które odrazu po podcięciu wyglądało jak ścięcie na prosto. Teraz o dziwo mają koło 44-45 cm, sięgają lekko po zapięcie od stanika. Ich kondycja jest lepsza niż mogłam przypuszczać, są bardzo miękkie, błyszczą się a końcówki są w prawie nie nagannym stanie ( troszkę suche się zrobiły, ale je odratuję). Jestem ciekawa czy może być lepiej? o.O
Aktualnie dążę do długości do tyłka, która prawie już miałam.
Dlaczego zdecydowałam się ściąć aż tyle?
Z prostego powodu przez te zniszczone końcówki, które się kruszyły, łamały, rozdwajały na kilka części. Nie dość że wyglądało to okropnie to i traciłam na długości. Miałam skrócić mniej, ale się wkurzyłam jak raz się żyje to się poświęcę dla ładnych włosów ciachnęłam tyle by wyrównać do pewnego krótkiego pasma, które zostało mi obcięte na matematyce ku radości moich znajomych -.- . Zazdrość? wtedy bym takiego stanu włosów nie zazdrościła .
Mi się strasznie mylą terminy kartkówek, a za miła sytuacja nie jest jak przychodzisz do szkoły i nagle ciebie ktoś informuje o sprawdzianie z matematyki ( a ty nie masz odpowiedzi <lol2>).
Tak więc kilka słów z mojego doświadczenia:
Na początku jest trudno wszystko zapisywać , często się tego kalendarza zapomina.
Z czasem staje się to nawykiem.
Zresztą nawet jak wszystko zapisuję to i tak na połowę z tych rzeczy jestem nie przygotowana.
Przepraszam, że zaniedbałam tego bloga.
bla , bla, bla ... czemu to nie ważne.
Podam najprostszy powód - brak pomysłów na dalsze go prowadzenie.
Powiem tak przeszłam z biologii ... straciłam tylko jeden punkt.
Z próbnych z polaka miałam 78%, a z angola podstawa - 92,5% , a rozszerzenie 90%.
Nie jestem z siebie zadowolona.
więcej jutro
Takie oto dostałam komentarze pod moją dość poważną notką o myśliwych.
Serio?
Jak można pod taką notką napisać " fajny blog".
No na prawdę jest to szczyt chamstwa i głupoty.
Nie zrozumiem nigdy większości nastolatek.
Interesują je zazwyczaj ubrania, skejciki, telefon ( esemesky bo tak jest SłItAśNie) , ' życiowe 'opisy na gie -gie i w opisach zdjęć na facebooku, i ich słitaśny blogasek o tym jak poszły do sracza.
Pozdrawiam te wszystkie osoby.
Nie liczcie na moje obserwacje.
Ludzie !
Wkurzają was komentarze tego typu? - wyraźcie swoje zdanie.